Wóz strażacki na sygnale ciszy

3–6 lat 3 min czytania na głos

Wóz strażacki Bolek ma najgłośniejszą syrenę w mieście. Jednej nocy musi pomóc bardzo cicho. Bajka o straży pożarnej na dobranoc.

Wóz strażacki Bolek był bardzo dumny ze swojej syreny. Kiedy jechał na akcję, cała ulica słyszała: IIIUUU-IIIUUU! Samochody zjeżdżały na bok, a dzieci machały z okien.

Pewnej nocy, kiedy wszyscy spali, w remizie zadzwonił telefon. Dzwoniła starsza pani z ulicy Lipowej.

— Mój kotek wszedł na drzewo i nie umie zejść. Siedzi tam od wieczora i miauczy.

Strażacy wskoczyli do wozu. Bolek już nabierał powietrza do syreny, kiedy komendant pogłaskał go po masce.

— Bolku, dziś bez syreny. Jest środek nocy. Na Lipowej śpią małe dzieci. I pamiętaj: kotek jest przestraszony. Jak usłyszy wycie, wdrapie się jeszcze wyżej.

Bolek był zaskoczony. Bez syreny? Przecież syrena to najważniejsza część wozu strażackiego!

Ale pojechał cicho. Tylko niebieskie światło błyskało na dachu, odbijając się w ciemnych oknach. Wjechał na Lipową na palcach, jeśli wozy strażackie mają palce.

Kotek siedział wysoko na gałęzi, mały i rudy. Bolek powoli wysunął drabinę. Bardzo powoli, żeby nie zgrzytała. Strażak Marek wszedł na górę, szepcząc: „Kici, kici, już dobrze”.

Kotek przytulił się do jego kurtki. Marek zszedł i oddał go starszej pani, która czekała w szlafroku.

— Dziękuję — szepnęła. — Nikt się nawet nie obudził.

Wracali do remizy w ciszy. Bolek myślał o tym całą drogę. Okazało się, że pomagać można głośno, ale można też cicho. I że czasem to cicho jest trudniejsze.

W remizie zgasił światła i zasnął. A na ulicy Lipowej mały rudy kotek spał w koszyku, mrucząc tak głośno, jak syrena. Tylko trochę ciszej.

Koniec

Porozmawiajcie po bajce

  1. Dlaczego Bolek pojechał bez syreny?
  2. Kiedy trzeba być cicho, a kiedy można być głośno?
  3. Jak strażacy pomagają ludziom i zwierzętom?