Gwiazda na parapecie
4–8 lat 3 min czytania na głos
Maja łapie w słoik spadającą gwiazdę, ale gwiazda w słoiku zaczyna gasnąć. Bajka o kosmosie o tym, że niektóre rzeczy trzeba puścić wolno.
W sierpniową noc, kiedy z nieba spadają gwiazdy, Maja wyszła z rodzicami na łąkę. Leżeli na kocu i liczyli świecące smugi.
Jedna smuga spadła bardzo blisko. Tak blisko, że coś zaświeciło w trawie tuż obok koca.
Maja podbiegła. W trawie leżała malutka gwiazda, wielkości guzika. Świeciła srebrno i trochę drżała.
Maja wzięła słoik po dżemie, w którym nosiła wcześniej kamyki, i ostrożnie włożyła do niego gwiazdę. Zakręciła wieczko.
W domu postawiła słoik na parapecie. Gwiazda świeciła cały wieczór, a pokój Mai wyglądał jak kosmos.
Ale następnego wieczoru gwiazda świeciła słabiej. A jeszcze następnego była już tylko bladym punkcikiem.
— Co ci jest? — szepnęła Maja.
— Gwiazdy świecą, kiedy są na niebie — odpowiedziała gwiazda cichutko. — Tam jest nasz dom. Tu jest mi ciasno.
Maja się rozpłakała. Tak bardzo chciała mieć własną gwiazdę. Mama usiadła obok niej na łóżku.
— Wiesz — powiedziała — czasem kochać coś znaczy pozwolić mu odejść tam, gdzie mu dobrze.
Tej nocy Maja otworzyła okno. Odkręciła wieczko słoika i wystawiła go na zewnątrz.
— Leć — powiedziała.
Gwiazda drgnęła, uniosła się nad słoikiem i zaczęła świecić coraz mocniej. Pofrunęła wysoko nad blok i zatrzymała się na niebie, dokładnie naprzeciwko okna Mai.
Od tej pory, każdego wieczoru, kiedy Maja kładzie się spać, w jej oknie świeci jedna gwiazda. Najjaśniejsza na całym niebie. Maja jest pewna, że to jej gwiazda. I że świeci właśnie dla niej.
Koniec

