Planeta samych kałuż
3–7 lat 3 min czytania na głos
Julia i robot Bzyk lądują na planecie, gdzie zamiast ziemi są tylko kałuże. Wesoła bajka o kosmosie i wyobraźni dla przedszkolaków.
Julia i jej robot Bzyk lecieli statkiem kosmicznym, kiedy zapaliła się czerwona lampka.
— Bzz, kończy się paliwo — zabzyczał Bzyk. — Musimy wylądować. Najbliżej jest planeta Plusk.
Planeta Plusk z daleka wyglądała jak niebieski groszek. Z bliska okazało się, że nie ma na niej ziemi ani piasku. Są tylko kałuże. Tysiące kałuż: duże, małe, okrągłe i długie jak rzeki.
Statek wylądował w największej kałuży. Plusk!
Julia wyszła w kaloszach. Woda sięgała jej do kostek i była ciepła jak w wannie. W każdej kałuży odbijało się niebo, ale każde inne: w jednej różowe, w drugiej zielone, w trzeciej w kropki.
Z kałuży obok wyskoczył mały mieszkaniec planety. Był okrągły, przezroczysty i wyglądał jak bańka z oczami.
— Witajcie na Plusku — powiedział. — Jestem Kropel. Czego szukacie?
— Paliwa — powiedział Bzyk. — Nasz statek jeździ na… bzz… radości.
Kropel się ucieszył. — To łatwe! Na Plusku radość robi się tak: skacze się w kałuże!
Julia nie musiała tego słyszeć dwa razy. Skoczyła do różowej kałuży. Plusk! Potem do zielonej. Plusk! Bzyk skakał niezgrabnie, iskrząc ze śmiechu. Kropel skakał najwyżej, bo był sprężysty.
Z każdym pluskiem nad kałużami unosiła się mała tęcza, a lampka w statku zmieniała kolor z czerwonego na żółty, potem na zielony.
— Bzz, bak pełny! — zawołał Bzyk.
Pożegnali się z Kropelem. Julia obiecała, że wróci. Kropel dał jej na drogę słoiczek wody z kałuży w kropki.
Wieczorem, w domu, Julia postawiła słoiczek na nocnej szafce. W ciemności woda lekko świeciła. A Julia zasnęła z uśmiechem, myśląc o tym, że jutro na pewno będzie padać. Bo wtedy na Ziemi też da się zrobić trochę Plusku.
Koniec

