Jajo pod łóżkiem
4–8 lat 3 min czytania na głos
Franek znajduje pod łóżkiem ogromne nakrapiane jajo. W nocy coś w nim stuka. Zabawna bajka o dinozaurze, który wykluł się w pokoju dziecka.
Franek szukał pod łóżkiem zgubionej skarpetki, a znalazł jajo. Duże jak arbuz, zielone w brązowe kropki i ciepłe w dotyku.
— Mamo, czy my mamy kurę? — zapytał przez drzwi.
— Nie mamy kury, Franku. Idź spać.
Franek przykrył jajo kocykiem i położył się. Ale nie mógł zasnąć, bo jajo co chwilę robiło: stuk. Stuk-stuk. Stuk.
Około północy rozległo się głośne „KRAK”. Ze skorupki wyjrzał mały pyszczek z dwoma ząbkami i wielkimi oczami.
— Mama? — zapytał pyszczek.
— Nie, ja jestem Franek — powiedział Franek. — Ale mogę się tobą zaopiekować.
Mały dinozaur był zielony, miał krótki ogon i krótkie przednie łapki. Wyglądał zupełnie jak tyranozaur z książki Franka, tylko był wielkości kota.
Przez całą noc Franek uczył dinozaurka różnych rzeczy. Że nie gryzie się kapci. Że w pudełku z klockami się nie śpi, bo klocki są twarde. Że jak się chce siku, to się mówi. Dinozaurek uczył się szybko, choć z siku było trudno.
Nad ranem dinozaurek ziewnął szeroko i zapytał: — Gdzie jest moja prawdziwa mama?
Franek się zamyślił. Na pewno nie w bloku. Ani w przedszkolu. Wziął książkę o dinozaurach i pokazał mu obrazek dużej tyranozaurzycy w zielonej dżungli.
— Myślę, że tutaj — powiedział.
Dinozaurek długo patrzył na obrazek. Potem przytulił się do strony, zrobił się coraz mniejszy i mniejszy, aż wskoczył do środka i stanął obok swojej mamy w dżungli.
Rano mama Franka znalazła go śpiącego z książką na brzuchu. Pod łóżkiem leżały tylko kawałki zielonej skorupki.
— Co to? — zapytała.
— Pamiątka — powiedział Franek. I do dzisiaj, kiedy otwiera książkę o dinozaurach, na jednym obrazku obok dużej tyranozaurzycy stoi mały dinozaurek i macha do niego krótką łapką.
Koniec

