Stegozaur szuka przyjaciela
3–7 lat 3 min czytania na głos
Stegozaur Stefan ma ostre płyty na grzbiecie i wszyscy omijają go z daleka. Bajka o dinozaurach o nieśmiałości i przyjaźni.
Stegozaur Stefan miał na grzbiecie rząd wielkich, spiczastych płyt, a na końcu ogona cztery kolce. Wyglądał groźnie. Ale w środku był bardzo, bardzo nieśmiały.
Kiedy podchodził do innych dinozaurów, te robiły krok w tył.
— Uważaj na kolce! — wołały małe iguanodony i uciekały.
Stefan siadał więc sam przy jeziorze i układał z kamyków wzorki. Był w tym bardzo dobry. Umiał ułożyć z kamyków słońce, rybę, a nawet wulkan.
Pewnego dnia nad jezioro przyszła mała owiraptorka o imieniu Kiki. Była najmniejsza w swoim stadzie i też często siedziała sama, bo inni biegali za szybko.
Zobaczyła kamykowe słońce i zatrzymała się.
— Ty to zrobiłeś? — zapytała.
Stefan kiwnął głową. Bał się, że Kiki zaraz ucieknie, jak wszyscy.
Ale Kiki usiadła obok. — Nauczysz mnie?
Przez cały dzień układali kamyki. Kiki nie umiała zrobić równego kółka, więc Stefan pokazał jej, jak zaczynać od środka. Kiki za to znalazła najpiękniejsze, błyszczące kamyki na dnie jeziora, bo umiała nurkować.
Wieczorem przyszła burza. Kiki przestraszyła się błyskawic.
— Schowaj się pod moimi płytami — powiedział Stefan. — Są jak dach.
Kiki weszła pod jego grzbiet i rzeczywiście: deszcz spływał po płytach na boki, a pod spodem było sucho i ciepło. Siedzieli tak, aż burza minęła.
Następnego dnia inne dinozaury zobaczyły nad jeziorem ogromny kamykowy obraz: dwa dinozaury, jeden duży z płytami i jeden malutki, trzymające się za łapki.
Od tej pory Stefan już nie siedział sam. A małe iguanodony? Pytają czasem, czy mogą schować się pod jego płytami, kiedy pada.
Koniec

