Księżniczka, która naprawiała zamki
4–8 lat 3 min czytania na głos
Księżniczka Pola zamiast sukien woli skrzynkę z narzędziami. Kiedy w zamku psuje się most zwodzony, tylko ona wie, co robić.
Księżniczka Pola miała szafę pełną pięknych sukien. Ale najczęściej nosiła ogrodniczki z kieszeniami, bo w kieszeniach mieściły się śrubki, gwoździe i mały młotek.
Pola uwielbiała naprawiać. Naprawiła skrzypiące drzwi w kuchni. Naprawiła kran, który kapał od trzech lat. Naprawiła nawet zegar na wieży, który spóźniał się o dwanaście minut.
— Księżniczce nie wypada — mówiła ciotka Eleonora, poprawiając koronki.
Pola tylko się uśmiechała i dokręcała kolejną śrubkę.
W dniu wielkiego balu do zamku jechali goście z całego królestwa. Kiedy pierwsza kareta stanęła przed fosą, strażnik pociągnął za łańcuch, żeby opuścić most zwodzony. I wtedy coś trzasnęło. Most zatrzymał się w połowie, krzywo, ani w górę, ani w dół.
Goście czekali. Muzycy czekali. Król chodził w kółko. Strażnicy ciągnęli łańcuch, ale most ani drgnął.
Pola przybiegła w sukni balowej, bo właśnie się szykowała. Spojrzała na kołowrót, potem na łańcuch, potem na ogromne koło zębate.
— Wyskoczył jeden ząb — powiedziała. — Potrzebuję młotka, klina i trzech silnych strażników.
Podwinęła rękawy sukni. Strażnicy przytrzymali koło, a Pola wbiła klin i ustawiła łańcuch z powrotem na zębach. Pociągnęła. Most opuścił się powoli i równo, z głośnym „bum”.
Goście zaczęli klaskać.
Pola miała smar na rękawie i kurz na policzku. Ciotka Eleonora podeszła do niej i przez chwilę nic nie mówiła.
— Wiesz co — powiedziała w końcu — może jednak wypada.
Na balu Pola tańczyła ze wszystkimi. A jej suknia z plamą smaru była, jak mówili goście, najbardziej niezwykłą suknią w historii królestwa.
Koniec

