Lisek i pierwszy przymrozek
3–6 lat 3 min czytania na głos
Mały lisek Rudzik budzi się w lesie pokrytym szronem i myśli, że wszystko zamieniło się w cukier. Jesienna bajka o lisku do czytania.
Lisek Rudzik obudził się w norce i od razu poczuł, że coś jest inaczej. Powietrze pachniało ostro i czysto, jak mięta.
Wyszedł na zewnątrz i aż przysiadł. Każde źdźbło trawy było białe i błyszczące. Liście na ziemi miały srebrne brzegi. Pajęczyna między gałązkami wyglądała jak naszyjnik z małych diamentów.
— Ktoś posypał las cukrem! — zawołał.
Polizał liść. Był zimny i wcale nie słodki.
Obok przeleciała sroka. — To szron, mądralo. Pierwszy przymrozek. Zima puka do drzwi.
Rudzik dotknął łapką kałuży. Była twarda i śliska. Postawił na niej łapę, potem drugą… i pojechał na ogonie aż pod krzak jeżyn.
— To lód — zaśmiała się sroka.
Rudzik wstał, otrzepał futerko i spróbował jeszcze raz. Tym razem rozstawił łapki szeroko i przejechał przez całą kałużę jak po zjeżdżalni. To była świetna zabawa.
Potem odkrył, że kiedy dmucha, z jego pyszczka wylatuje biała chmurka. Dmuchał i dmuchał, udając, że jest smokiem.
Słońce wzeszło wyżej i zaczęło grzać. Szron powoli znikał, zamieniając się w kropelki. Pajęczyna już nie błyszczała, a kałuża znów była miękka.
— Wróci? — zapytał smutno Rudzik.
— Wróci — obiecała sroka. — Jutro rano. I pojutrze. Aż przyjdzie śnieg.
Rudzik wrócił do norki z zimnym nosem i ciepłym brzuszkiem. Mama przytuliła go swoim puszystym ogonem.
— Gdzie byłeś? — zapytała.
— W lesie z cukru — powiedział Rudzik i zasnął, zanim mama zdążyła zapytać, co to znaczy.
Koniec

