Piesek na tropie skarpetki
3–7 lat 3 min czytania na głos
Ze sznurka na pranie znika ulubiona skarpetka Kuby. Pies Kapsel rusza na śledztwo. Zabawna bajka o piesku detektywie.
Kuba miał ulubione skarpetki w rakiety. Kiedy je nosił, biegał najszybciej w przedszkolu. A dziś rano jednej skarpetki nie było.
— Wisiały razem na sznurku — powiedziała mama. — Teraz wisi tylko jedna.
Pies Kapsel, mały i kudłaty, nastawił uszy. Zgubione rzeczy to była jego specjalność.
Powąchał skarpetkę, która została. Pachniała Kubą, proszkiem do prania i odrobiną błota. Kapsel zapamiętał ten zapach i ruszył.
Najpierw zajrzał pod krzak bzu. Był tam tylko jeż, który powiedział, że nic nie widział, i zwinął się w kulkę.
Potem Kapsel poszedł do budy sąsiada. Sąsiedzki pies Bolek spał na grubym kocu. Kapsel powąchał koc. Nie, to nie to.
Potem trop zrobił się dziwny. Prowadził… w górę. Po pniu jabłoni.
Kapsel stanął na tylnych łapach i zaszczekał. Z gałęzi wyjrzała sroka. W dziobie trzymała coś niebieskiego w rakiety.
— Moja! To znaczy, Kuby! — zaszczekał Kapsel.
— Ładna — skrzeczała sroka. — Błyszczące rakiety. Do gniazda.
Kapsel się zastanowił. Szczekanie nie pomoże. Pobiegł do domu, chwycił w zęby błyszczący papierek po cukierku i wrócił pod jabłoń. Położył papierek na trawie.
Sroka popatrzyła na papierek. Był jeszcze bardziej błyszczący niż rakiety. Upuściła skarpetkę, sfrunęła i porwała papierek do gniazda.
Kapsel przyniósł skarpetkę Kubie, trochę pogryzioną na brzegu, ale całą.
— Kapsel! Jesteś najlepszym detektywem! — Kuba przytulił go mocno.
Od tamtej pory, kiedy w domu coś ginie, wszyscy mówią: „Zawołajcie detektywa”. A Kapsel staje przy drzwiach, macha ogonem i czeka na pierwszy trop.
Koniec

